|
Szef MSZ Gruzji z wizytą w Armenii
28 marca z jednodniową wizytą przybyła
do Erewania delegacja MSZ Gruzji, której przewodniczył Irakli Menagariszwili.
Podczas wizyty omawiane były problemy dotyczące wzajemnych interesów
Gruzji i Armenii. W trakcie wizyty nie doszło do podpisania żadnych
deklaracji, przygotowano natomiast grunt do przyjęcia umów dotyczących
przyszłej współpracy.
Menagariszwili powiedział, że w ciągu następnych kilku tygodni odbędą
się spotkania rządowych komisji ekonomicznych Gruzji i Armenii.
Minister został również przyjęty przez premiera Armenii Andranika
Margariana. Podczas spotkania omawiano również problem Dżawachetii
- regionu Gruzji zamieszkałego w dużej części przez Ormian. Margarian
stwierdził, że problemy ormiańskiej społeczności poza granicami
kraju nie są obce samej Armenii, dodał też, że Armenia jest gotowa
pomóc w rozwiązaniu społeczno - ekonomicznego problemu Dżawachetii.
Spotkanie tureckich i ormiańskich historyków
Tureccy i ormiańscy historycy spotkali
się w niemieckim mieście Muelheim. Tematem wspólnej konferencji
były zbrodnie Otomańskiego Imperium na ludności ormiańskiej. Zastanawiano
się czy masakry Ormian, dokonane w 1915 roku należy uznać za ludobójstwo.
Dwudniowe spotkanie, 24 i 25 marca odbyło się pod hasłem Pierwszej
Turecko - Ormiańskiej Konferencji. Było to jedno z pierwszych oficjalnych
spotkań tego typu. W konferencji wzięło udział trzech historyków
tureckich, trzech ormiańskich, jeden niemiecki oraz 150 słuchaczy.
Historycy tureccy byli zgodni co do oceny archiwalnych raportów
potwierdzających ormiańskie zarzuty co do zbrodni popełnionych na
setkach tysięcy Ormian przez Otomańskie Imperium.
Podczas otwarcia konferencji Halil Berktay z Istambulskiego Uniwersytetu
Sabanci podkreślił, że wydarzenia tak wielkiej wagi nie mogą stanowić
przedmiotu historycznych zatargów. Według uczonego nie ma wątpliwości,
że za tragedię Ormian odpowiedzialny jest Otomański rząd.
Turecki uczony wyjaśnia, że Ormianie z Anatolii, a także ze starożytnej
Nikodemii zostali zebrani i deportowani w pobliże Istambułu. "Deportacje
nie ograniczyły się tylko do pasa działań wojennych. Wysiedlenia
nie miały więc na celu oczyszczenia korytarza przez który zaopatrywano
turecką armię" - powiedział Berktay. Profesor postawił również pytanie
czy masowe mordy były zaplanowane czy przypadkowe. "Czy były to
tylko deportacje i czy mordy były przypadkowe? Moja odpowiedź na
oba pytania brzmi: Nie. To nie były tylko deportacje. Legalne władze
wydały dwa rozkazy by zebrać i deportować Ormian i równocześnie
bezprawnie bądź na podstawie zarządzeń specjalnych organizacji dokonać
masowych mordów" - stwierdził Berktay
Ormiański historyk Richard Howannisian z Kalifornijskiego Uniwersytetu
w Los Angeles powiedział, że nie ma potrzeby udowadniać winy władz
Otomańskiego Imperium w zagładzie Ormian. Według Howannisiana istnieje
wiele archiwalnych dokumentów potwierdzających te zdarzenia. Uczony
wezwał historyków, by skupili się nad tym dlaczego doszło do ludobójstwa
i jakie są tego historyczne oraz prawne konsekwencje.
|
|
|
|
NIE dla bazy NATO w Azerbajdżanie
Armenia jest przeciwna lokalizacji
bazy wojsk NATO w Azerbajdżanie i jednocześnie uważa, że rosyjska
obecność w Armenii gwarantuje stabilność w regionie, powiedział
we wtorek przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Armenii.
Azerski szef MSZ - Wilajat Gulijew powiedział w poniedziałek, że
Azerbajdżan chętnie gościłby u siebie bazę NATO, która byłaby równowagą
dla obecności rosyjskich wojsk w Armenii.
Azerowie oskarżają Moskwę o wpieranie militarne Armenii, która tkwi
w sporze z Azerbajdżanem o Górny Karabach. Oskarżają również Armenię
o polityczne i wojskowe wsparcie spornego regionu.
Zarówno Armenia jak i Rosja zaprzeczają tym zarzutom.
Na początku kwietnia prezydenci Armenii i Azerbajdżanu spotkają
się na Florydzie z sekretarzem stanu USA, by dojść do ostatecznego
porozumienia w sprawie konfliktu.
|
|
|
|
Przed spotkaniem na Florydzie
Prezydent Armenii Robert Koczarian
na spotkaniu w Erewańskiej szkole biznesu, które odbyło się w czwartek
powiedział że, międzynarodowa społeczność powinna pomóc znaleźć
kompromis w sprawie Karabachskiego konfliktu. Według niego Armenia
i Azerbajdżan wyczerpały już wszystkie możliwości porozumienia.
Udział trzeciej strony w mediacjach może dopomóc w osiągnięciu kompromisu.
"W tej chwili dokładnie rozumiemy nasze wzajemne żądania, ale wydaje
mi się, że wyczerpały się już możliwości osiągnięcia porozumienia
bez udziału trzeciej strony"
W środę Koczarian ustosunkował się do operacji militarnej mówiąc:
"Ten kto rozpęta wojnę, przegra ją. Nie planujemy rozpoczynać działań
wojennych, ale mamy warunki by zadać mocny cios"
Zaplanowane na początek kwietnia mediacje w sprawie Karabachskiego
konfliktu odbędą się na Florydzie. Nikt jednak nie wie czy przyniosą
one ostateczne rozwiązanie tego problemu.
Rosja powinna przewodniczyć rozmowom
Syn prezydenta Azerbajdżanu - Ilham
Alijew w wypowiedzi dla rosyjskiej gazety Ekspert stwierdził, że
Rosja powinna przewodniczyć negocjacjom w sprawie Górnego Karabachu.
Według niego ani USA ani Francja nie mają wielkich szans na doprowadzenie
do kompromisu.
Alijew dodał, że zarówno Armenia jak i Azerbajdżan uważają, że wojna
nie jest najlepszym rozwiązaniem Karabachskiego problemu. Jeżeli
dojdzie do jakiegokolwiek kompromisu, to musi on uwzględniać narodowe
interesy Azerbajdżanu - powiedział Alijew.
Turcja i Azerbajdżan przeciw Armenii
"Armenia i Ormianie prowokuja Azerbajdżan
do wojny. Pewnego dnia mogą dostać czego chcą" - powiedział Nowruz
Mammadow - szef departamentu ds. stosunków międzynarodowych przy
prezydenćie Azerbajdżanu.
Mammadow powiedział, że Azerbajdżan rozpocznie działania militarne
jeśli Armenia nie zaprzestanie dążyć do niesprawiedliwego rozwiązania
konfliktu o Górny Karabach. Mammadow dodał, że wyzwolenie Karabachu
nie będzie trudnym zadaniem dla Azerbajdżanu. Podkreślił , że obecnie
kraj dysponuje silną armią, niezbędnym potencjałem i wysokim morale
by odbić okupowane ziemie. W nawiązaniu do zaplanowanych na początek
kwietnia rozmów pomiędzy prezydentami Armenii i Azerbajdżanu, Mammadow
powiedział, że pozytywny wynik rokowań zależy od tego czy prezydent
Koczarian będzie reprezentował trzeźwe spojrzenie na sprawę konfliktu.
Z innych źródeł wiadomo, że Azerski minister obrony Safar Abijew
stwierdził w obecności wysokich rangą przedstawicieli tureckiej
armii, że Azerbajdżan i Turcja to "dwie armie tej samej narodowości"
i powinny "pokazać Armenii jej miejsce w szeregu". Abijew domaga
się od Turcji większej aktywności na Kaukazie.
"Jeśli Turcja pokaże swą siłę, Armenia zaprzestanie gier w jakieś
ludobójstwo" - powiedział Abijew w nawiązaniu do ormiańskich żądań
uznania zbrodnii z 1915 roku za ludobójstwo.
Prezydent Azerbajdżanu Alijew również nawołuje Turcję do ściślejszej
współpracy militarnej. Chętnie widziałby nawet Turecką bazę wojskową
na terenie Azerbajdżanu.
|
|
|
|
Floryda matką pokoju?
Pięciodniowe rozmowy pokojowe mają
odbyć 3 kwietnia się w miasteczku Key West na Florydzie w USA. Sekretarz
stany Colin L. Powell zaprosił prezydentów Armenii i Azerbejdżanu
na Florydę by rozwiązać problem Górnego Karabachu.
Spotkanie odbędzie się pod auspicjami OBWE, a w negocjacjach wezmą
udział specjaliści amerykańscy, rosyjscy i francuscy z Mińskiej
Grupy OBWE. Grupie amerykańskiej przewodniczył będzie ambasador
Carey Cavanaugh.
W rozmowach weźmie udział sekretarz stanu Colin Powell. Prezydentom
towarzyszyć będzie prawie setka dyplomatów i negocjatorów. Cavanaugh
powiedział, że Key West zostało wybrane na miejsce negocjacji ze
względu na położenie z dala od znaczących skupisk ludności ormiańskiej
i azerskiej.
Prezydenci Alijew i Koczarian rozpoczęli rozmowy pokojowe w 1999
roku. W tym czasie spotkali się ponad dwanaście razy, czyniąc wysiłki
dla umocnienia pokoju i stabilności na południowym Kaukazie. Ostatnie
spotkania miały miejsce 26 i 27 stycznia oraz 4 i 5 marca w Paryżu,
gdzie spotykali się w cztery oczy i z udziałem francuskiego prezydenta
Jaquesa Chiraca. Negocjacje w Key West będą kontynuacją dotychczasowych
spotkań.
Czy Turcja kupi Armentel?
ATENY. 12 marca. Grecka telekomunikacja
(OTE), właściciel 90 % udziałów ormiańskim Armentelu rozważa odstąpienie
inwestycji Turkom. OTE zamierza do końca 2001 roku dyskretnie wycofać
się z kontraktu nawet jeśli miałoby to przynieść straty.
Trzy lata temu OTE zakupiło akcje Armentela wartości 142.5 miliona
dolarów pod warunkiem zainwestowania dalszych 300 milionów do końca
2006 roku. Powodem chęci wycofania się z kontraktu jest gwałtownie
spadający przyrost naturalny w Armenii oraz rosnące zadłużenie Armentela
wynoszące 20, 6 milionów dolarów (w tym 3,6 miliona winny jest ormiański
rząd), powodujące utratę płynności finansowej firmy.
Oznaką spadku zainteresowania Armentelem jest drastyczne obniżenie
zaplanowanych do 2004 roku na 100 milionów dolarów inwestycji. Cięcia
mają wynieść nawet połowę kwoty. Rząd Armenii jest przeciwny obniżeniu
wartości inwestycji, na poparcie przytacza zobowiązania kontraktowe,
jednakże biznes plan nie jest realizowany.
OTE chce zamienić akcje Armentelu na udziały w tureckim Telecomie,
który niebawem ma być sprywatyzowany. Strona turecka nie jest jednak
zainteresowana transakcją wiązaną i preferuje rozważenie każdej
propozycji z osobna.
|
|
|
|
Fiasko negocjacji?
PARYŻ. 6 marca. Dwa dni pertraktacji
między prezydentami Armenii i Azerbajdżanu nie przyniosły żadnych
rezultatów. Francuski prezydent Jacques Chirac - gospodarz rozmów
powiedział na konferencji prasowej, że negocjacje w sprawie Górnego
Karabachu przebiegały w przyjaznej atmosferze, ale na tym etapie
nie może wyjawić żadnych szczegółów.
Chirac wyraził nadzieję, że jeszcze w tym roku dojdzie do porozumienia
w sprawie konfliktu w Karabachu. Przed rozpoczęciem rozmów w Paryżu
prezydent Armenii Robert Koczarian zajmował podobne stanowisko.
Optymizm przejawiali również obserwatorzy wydarzeń na południowym
Kaukazie. Niestety nie doszło do jednoznacznego rozwiązania konfliktu.
W trakcie konferencji prasowej, w której uczestniczyli trzej prezydenci
Chirac wydawał się lekko spięty i już na początku ogłosił, że spotkanie
będzie bardzo krótkie. Poprosił również reporterów o wyrozumiałość
w sprawie braku konkretnych decyzji.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy Chirac wyraził satysfakcję,
że obie strony konfliktu dążą do pokojowego rozwiązania trwającego
13 lat sporu. Chirac stwierdził, że celem rozmów jest zacieśnianie
kontaktów i dalszy postęp w negocjacjach. Francuski prezydent dodał
że Francja współpracuje z innymi członkami Grupy Mińskiej OBWE,
mającej za zadanie doprowadzenie do pokojowego rozwiązania konfliktu.
Dziennikarze zapytali również azerskiego prezydenta dlaczego popiera
Czeczeńców w dążeniu do niepodległości czy autonomii, jednocześnie
odrzucając podobne dążenia Ormian z Górenego Karabachu. Alijew odpowiedział,
że nigdy nie popierał separatystycznych dążeń Czeczeńców dodał,
że pragnie tylko przestrzegania międzynarodowych praw gwarantujących
nienaruszalność terytorialną.
W odpowiedzi Robert Koczarian powiedział, że powszechnie wiadomo
jakie stanowisko w ONZ zajął Azerbajdżan w sprawie muzułmanów z
Kaszmiru i Cypru. Jednocześnie popierając islamskie mniejszości
etniczne Azerbajdżan odmawia podobnych praw Ormianom z Karabachu.
W ten sposób Koczarian skrytykował Azerów za polityczną niekonsekwencję.
W niedzielę przed wyjazdem na spotkanie do Francji obaj prezydenci
mieli nadzieję na zakończenie konfliktu. We wtorek po powrocie do
kraju Alijew powiedział, że nie osiągnięto porozumienia, "Nie ma
żadnych konkretnych ustaleń i nie wierzę, że po rozmowach w Paryżu
Grupa Mińska OBWE zaproponuje jakieś inne wyjście" - powiedział
Alijew na lotnisku w Baku.
Wojna czy pokój?
"Wojna o Karabach zakończyła się
dla Azerów niepowodzeniem, dlatego też nie chcą się oni zgodzić
na pokojowe rozwiązanie konfliktu. Azerskie społeczeństwo w większości
jest gotowe poprzeć militarne działania w kierunku rozwiązania konfliktu."
Powiedział dziennikarzom Szachin Rzajew z Centrum Praw Człowieka
w Azerbajdżanie.
Według Rzajewa publikację trzech propozycji rozwiązania konfliktu
przedstawionych przez Grupę Mińską poprzedziła gorąca debata na
temat militarnego rozwiązania konfliktu. Wyniki ankiety przeprowadzonej
przez Azerskie gazety i telewizję wskazują, że Azerowie są za rozwiązaniem
siłowym. Z drugiej strony, mówi Rzajew, wiele osób w Azerbajdżanie
zadaje sobie pytanie dlaczego znowu rozdmuchuje się sprawę Karabachu?
Najczęściej spotykanym wytłumaczeniem jest chęć odwrócenia uwagi
społeczeństwa od trudnej sytuacji w kraju. Inni twierdzą zaś, że
Alijew sprawdza reakcję społeczeństwa na chęć pokojowego rozwiązania
konfliktu.
W wywiadzie udzielonym 6 marca dla Głosu Armenii Minister Obrony
Armenii Serge Sargasian powiedział: " Potwierdzam to co mówiłem
5 - 6 lat temu. Jeśli Azerska armia chciałaby rozwiązać konflikt
siła zrobiłaby to już dawno. Oczywiście nie można teraz przewidzieć
operacji militarnych, ale jesteśmy do nich przygotowani o wiele
lepiej niż w 1992 - 1993 roku."
|
|
|
|
Dżawachetia
Według ostatnich doniesień światowych
mediów prezydent Gruzji spotkał się 28 lutego ze swoimi ministrami.
Podczas posiedzenia postanowiono opracować 7 - 10 letni plan rozwoju
dla południowej prowincji Dżawachetia, zamieszkałej w większości
przez Ormian.
Wachan Howanessian, przewodniczący komisji ds. zagranicznych i bezpieczeństwa
narodowego ormiańskiego parlamentu i jednocześnie członek Ormiańskiej
Federacji Rewolucyjnej skomentował plany Szewardnadze w następujący
sposób: "Propozycje prezydenta Szewardnadze potwierdzają, że sytuacja
społeczno - ekonomiczna, kulturowa oraz inne podstawowe potrzeby
ludności ormiańskiej są niezadowalające i wymagają szczególnej uwagi.
Wierzymy, że zamiary prezydenta Szewardnadze są szczere i w ślad
za nimi będą szły podstawowe regulacje, co do których sprecyzowaliśmy
nasze stanowisko.
Szybkie rozwiązanie trudnej sytuacji ormiańskiej społeczności w
Dżawachetii zapobiegnie niepotrzebnym ormiańsko - gruzińskim napięciom."
- powiedział Howanessian.
|
|
|
|
Współpraca gospodarcza z Ukrainą
Długoterminowe porozumienie w sprawie
dwustronnej współpracy podpisali 1 marca prezydenci Armenii i Ukrainy.
Porozumienie zakłada współpracę do 2010 roku. Podczas spotkania
w Kijowie prezydenci Koczarian i Kuczma podpisali również wspólne
oświadczenie zawierające najważniejsze kierunki rozwoju dwustronnej
współpracy.
Zaraz po podpisaniu oświadczenia Kuczma powiedział, że współpraca
między Ukrainą i Armenią wpłynie korzystnie na relacje z międzynarodowymi
organizacjami. Podczas spotkania prezydenci poruszyli również sprawę
budowy i finansowania szlaków handlowych. Według Kuczmy we wspólnym
interesie Armenii i Ukrainy jest eksport ukraińskich towarów do
Iranu. Na szlaku handlowym leży właśnie Armenia. Wymiana towarów
mogłaby odbywać się też w drugą stronę czyli z Iranu i Armenii przez
Ukrainę do Europy.
Prezydent Koczarian powiedział, że rozmowy dotyczyły szeroko pojętej
współpracy. Rozważano między innymi zwiększenie wydajności promu
kolejowego łączącego Ilczewsk z Poti. Jest to najtańsza i najkrótsza
droga dla handlu ormiańsko - ukraińskiego.
Przed spotkaniem Armenia - Azerbajdżan
"Prezydenci Armenii i Azerbajdżanu
powinni znaleźć rozwiązanie konfliktu o Górny Karabach: zaplanowane
na 4 marca spotkanie w Paryżu stwarza pewne możliwości, jeśli nie
dojdą do porozumienia, proces pokojowy może być zahamowany." - powiedział
w wywiadzie dla francuskiego "Express" były prezydent
Armenii - Lewon Ter - Petrossian. Według Petrossiana rozwiązanie
konfliktu w Karabachu i likwidacja gospodarczej izolacji Armenii
z Turcją pozwolą stanąć państwu na nogi. Niezwykle ważny jest rozwój
sąsiedzkich stosunków gospodarczych włączając w to również Turcję.
Zdaniem Ter - Petrossiana kraje południowego Kaukazu w pojedynkę
nie mają szans na przyciągnięcie zagranicznych inwestycji, podczas
gdy wspólnie tworzą interesujący, 15 milionowy rynek konsumencki
"który zapewni przypływ obcego kapitału" - powiedział Ter - Petrossian
"Na wyspie zwanej Transkaukazją Armenia w przeciwieństwie do Gruzji
czy Azerbajdżanu nie ma dostępu do morza. Nie ma zasobów ropy. Turecka
blokada granic pogarsza trudną sytuację. Żeby wyjść z kryzysu Armenia
musi zakończyć etap terytorialnej niepewności i izolacji." - stwierdził
były prezydent.
Demonstracja w Grecji
Związek Młodych Ormian (ZMO) w Grecji
zaprotestował przeciwko wystawie tureckich towarów, pokazanej w
galerii należącej do Stowarzyszenia Pirea Harbor. 1 marca przed
wejściem do galerii członkowie ZMO rozdawali ulotki, których treść
oburzyła tureckich gości.
Turcy wezwali grecką policję do usunięcia demonstrantów. Policja
zagroziła Ormianom karą grzywny bądź aresztowaniem. Wcześniej demonstranci
rozdali wszystkie ulotki i po groźbach policji rozeszli się do domów.
W treści ulotki czytamy, że ZMO nie jest przeciwne współpracy między
ludźmi dopóki oparta ona jest na dwustronnym zrozumieniu i poszanowaniu
wynikającym z międzynarodowych praw człowieka. Broszura dowodzi,
że Turcja okupując nie należące do niej terytorium łamie te prawa,
a turecka odmowa przyznania się do zbrodni przeciw ludzkości jest
dowodem na brak poszanowania uniwersalnych pryncypiów.
|
| |
|
|
|