Prezydent Azerbajdżanu wzywa do pokojowego rozwiązania konfliktu.

BAKU. 25 lutego. Podczas dwudniowej debaty w parlamencie prezydent Gajdar Alijew wezwał do pokojowego rozwiązania trwającego 13 lat konfliktu z Armenią o Górny Karabach. Wcześniej prezydent odrzucał jakiekolwiek propozycje rozwiązania konfliktu. Tym razem ostrzegł również przed próbą militarnego rozwiązania sporu, która mogłaby pociągnąć za sobą ofiary w ludziach.

"Ktokolwiek dopomoże nam w tej sprawie, będzie wysoko oceniony przez nasz kraj" - powiedział Alijew. "Rozwiązania proponowane przez Grupę Mińską są nie do przyjęcia. Dzisiaj należą do przeszłość i nie ma możliwości by do nich wrócić" - dodał prezydent.

Grupa Mińska, działająca pod auspicjami OBWE zaproponowała pokojowe rozwiązanie konfliktu. Pierwsze spotkanie odbyło się na Białorusi. Propozycje pokojowych rozmów wyszły ze strony Stanów Zjednoczonych, Rosji oraz Francji. Szczegóły ustaleń nigdy nie były podane do publicznej wiadomości. Alijew wezwał Grupę Mińską do przedłożenia alternatywnych propozycji, uznających szeroką autonomię dla Karabachu i jednocześnie pozostanie regionu w gestii Azerbajdżanu.

W dniach od 3 do 5 marca zaplanowano w Paryżu spotkanie prezydentów Armenii i Azerbajdżanu. Alijew zaprzecza pogłoskom, że w tym czasie zostanie podpisane porozumienie pokojowe.

Na koniec obrad, azerski parlament przyjął stanowisko Alijewa, nadmieniając, że w ciągu dwóch tygodni uwzględni również propozycje rozwiązania konfliktu przedłożone przez partie i grupy polityczne.

"Jeżeli społeczeństwo zdecyduje się na siłowe rozwiązanie konfliktu, to przystanę na to, ale najpierw niech społeczeństwo powie mi jak mam prowadzić tę wojnę" - powiedział Alijew. "Azerbajdżan ma silną armię, ale jakie będą konsekwencje takiej wojny? Jaka będzie reakcja międzynarodowa?" - zapytuje Alijew. "Siedem naszych dystryktów znajduje się pod okupacją, jak wiele krwi trzeba przelać żeby je uwolnić?"

Były aparatczyk Związku Radziedzkiego, Alijew doszedł do władzy w 1993 roku, gdy porażki w konflikcie z Armenią skłaniały armię do zamachu stanu. Alijewowi udało się doprowadzić do stabilizacji i pokoju, ponadto przyciągnął ogromny kapitał, który zainwestował miliony dolarów w kontrakty na wydobycie ropy naftowej. Jego krytycy zarzucają mu opieszałość w sprawie rozwiązania konfliktu oraz brak konkretnej pomocy dla 800 000 uciekinierów z okupowanych regionów.

Bush popiera proces pokojowy

W liście skierowanym do prezydenta Armenii Roberta Koczariana, prezydent USA George W. Bush popiera proces pokojowego rozwiązania konfliktu z Azerbajdżanem. List dostarczono w poniedziałek 26 lutego, niespełna tydzień przed rozpoczęciem rozmów pokojowych w Paryżu, które mogą przyczynić się do znacznego postępu w rokowaniach.

W liście Bush stwierdza, że Waszyngton będzie wspierał wszelkie wysiłki dla znalezienia pokojowego rozwiązania trwającego 13 lat konfliktu. Od rokowań w Paryżu zależy stabilizacja i trwały pokój na południowym Kaukazie.

Bush wysłał również list do prezydenta Azerbajdżanu, w którym czytamy: "Pokojowe rozwiązanie Karabachskiego konfliktu jest jednym z priorytetów obecnej administracji Stanów Zjednoczonych" . Pełny tekst oświadczenia opublikowano 27 lutego w Baku.

Turcja proponuje spotkanie w sprawie ormiańsko - azerskiego konfliktu.

Turcja zaproponowała spotkanie w sprawie ormiańsko - azerskiego konfliktu o Górny Karabach. 17 lutego na spotkaniu tureckiej Fundacji Społeczno Gospodarczej, MSZ Armenii chłodno zareagowało na tę propozycję. Inicjatywa wyszła od tureckiego ministra spraw zagranicznych Ismaila Cema.

"Myślę, że spotkanie przedstawicieli Armenii, Azerbajdżanu i Turcji byłoby poważnym krokiem na drodze do rozwiązania konfliktu" - powiedział Cem nie wskazując Turcji na mediatora w tej sprawie. Propozycja tureckiego ministra jest pierwszym krokiem do normalizacji stosunków z Armenią, jednak spotkała się raczej z chłodnym przyjęciem ormiańskiej delegacji.

Obecny na spotkaniu Samuel Mkrtczian z MSZ Armenii odrzucił propozycję. "W tej chwili nie widzę żadnych szans. Być może porozumienie powinno rozpocząć się od dwustronnej współpracy, a potem będziemy myśleli o podobnym spotkaniu" - powiedział Mkrtczian. "Potrzeba nawiązania dyplomatycznych stosunków z Turcją jest ogromna. Normalizacja naszych relacji wpłynie korzystnie na stabilizację w całym naszym regionie. W sprawie Górnego Karabachu Turcja zawsze stawała po stronie Azerbajdżanu. Zanim dojdzie do trójstronnych rozmów, powinniśmy najpierw nawiązać stosunki dyplomatyczne" - powiedział Mkrtczian.

Mkrtczian dodał, że trójstronna platforma porozumienia wyklucza udział tzw. Grupy Mińskiej powołanej przez OBWE dla rozwiązania konfliktu o Karabach.

Delegacja Unii Europejskiej w Armenii

EREWAŃ. 20 lutego Prezydent Robert Koczarian przyjął delegację Unii Europejskiej. Goście zapowiedzieli, że najważniejsze dla Europy jest pokojowe rozwiązanie konfliktu w Karabachu. Koczarian stwierdził, że ormiańskie korzenie oparte są na wspólnych europejskich wartościach, które Armenia kultywuje do dzisiaj.

Delegacja europejska w skład której weszli Anna Lindh - szwedzki minister spraw zagranicznych, Komisarz Europejski ds. zagranicznych Christpher Patten oraz Javier Solana spotkała się również z szefem MSZ Armenii - Wartanem Oskanianem. Anna Lindh została zapewniona przez ormiańskie władze, że rozwiązanie konfliktu w Karabachu może przebiegać tylko na drodze pokojowej. Szwedzka minister powiedziała, że Unia Europejska jest gotowa udzielić pomocy w zakresie rozwiązania konfliktu, a także w rozwiązywaniu problemów gospodarczo - politycznych.

Anna Lindh stwierdziła, że szybkie rozwiązanie konfliktu pozwoli na większe zaangażowanie Unii Europejskiej we współpracę na Kaukazie. "Po rozszerzeniu Unii kraje kaukaskie będą naszymi sąsiadami, dlatego ważne jest rozwijanie dobrych stosunków z przyszłymi sąsiadami" - powiedziała Lndh.

Komisarz Patten zapowiedział dalszą pomoc ekonomiczną dla zapewnienia rozwoju kraju.

Prezydent Koczarian powiedział, że Armenia uważa się za część Europy. W dalszej części spotkania zapoznał delegację z przebiegiem procesu pokojowego w Karabachu, dodając, że on i jego azerski odpowiednik pracują nad planem zapewnienia trwałego pokoju i stabilizacji w regionie. Prezydent powiedział, że rozmowy z Alijewem przebiegają w atmosferze wzajemnego zrozumienia.

Po wizycie w Armenii delegacja Unii Europejskiej odwiedzi również Gruzję i Azerbajdżan.

Męczeństwo jest nieodłącznym elementem ormiańskiej historii

17 lutego Papież Jan Paweł II z okazjii 1700 rocznicy chrześcijaństwa w Armenii złożył hołd martyrologii Kościoła Ormiańskiego. Papież oraz patriarcha Nerses Bedros XIX uczestniczyli we mszy obrządku ormiańskiego odprawionej w bazylice św. Piotra.

Na pożegnanie z ormiańskimi pielgrzymami i 20 000 wiernych papież powiedział: "Męczeństwo jest nieodłącznym elementem ormiańskiej historii".

Kwaśniewski w Armenii

Swoeje wizyty w Armenii zapowiedzieli prezydenci Rosji, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu oraz Libanu. W tym roku także odwiedzi Armenię prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Wizyta we Francji

EREWAŃ. 16 lutego powróciła z Francji oficjalna delegacja prezydenta Armenii. Podczas konferencji prasowej na lotnisku Zwartnots, minister spraw zagranicznych - Wartan Oskanian powiedział, że wizyta Roberta Koczariana we Francji zakończyła się pomyślnie. "Na długo zapamiętamy tę wizytę, była dla nas niezmiernie ważna" - powiedział minister. "Przede wszystkim wizyta wpłynęła na rozwój stosunków Armenii z Francją w szczególności relacji gospodarczych. Po drugie rozmawialiśmy o sytuacji regionalnej, głównie o problemie Karabachu. Rozmowy na wysokim szczeblu dotyczyły właśnie tych kwestii, podkreślono znaczenie pozytywnych zmian, odnotowanych w tych trzech dziedzinach" - powiedział Oskanian.

Na pytanie dlaczego ormiańska delegacja spotkała się z ciepłym przyjęciem Francuzów Oskanian odpowiedział, że jest kilka powodów. Minister podkreślił jedną rzecz: "Stabilizacja naszej polityki wewnętrznej, którą osiągnęliśmy niedawno oraz rozwój gospodarczy jest doceniany w Europie, w szczególności we Francji, odgrywającej ważną rolę w strukturach europejskich. Europa ma nadzieję, że Armenia stanie się gwarantem pokoju i stabilizacji w regionie".

Prezydent Robert Koczarian podkreślił też, że spotkania z francuskimi kołami biznesu były bardzo owocne. Koczarian oświadczył również, że francuski prezydent Jacques Chirac przyjął zaproszenie do Armenii.

Zamach w parlamencie

EREWAŃ. 15 lutego w sądzie pierwszej instancji rozpoczęła się sprawa zamachu w parlamencie, który miał miejsce 27 października 1999 roku. Na sali rozpraw z nieznanych przyczyn zabrakło oskarżonego Misaka Mkrtcziana.

Główny oskarżony Nairi Hunanian oświadczył, ze odmówił przyjęcia aktu oskarżenia, ponieważ usiłował mu go wręczyć oficer śledczy a nie prokurator. Jest to niezgodne z kodeksem karnym. Jednakże oskarżyciel stwierdził, że wymóg ten nie jest konieczny i odmowa przyjęcia aktu oskarżenia jest bezpodstawna. Sąd zdecydował, że akt oskarżenia będzie wręczony Hunanianowi 16 lutego.

Nairi Hunanian zaprotestował także przeciwko pogwałceniu prawa w trakcie wstępnego śledztwa, w którym brał udział oskarżyciel Hakob Martirossian. Sąd uznał sprzeciw za nieuzasadniony.

Sąd odrzucił również petycję oskarżonego Armena Gaspariana (funkcjonariusza straży ochrony MSW), który prosił o oddzielne rozpatrzenie jego sprawy. Według sądu zarzuty postawione Gasparianowi wiążą się ze sprawą. Wyłączenie go z procesu utrudniłoby postępowanie sądowe. Gasparian ostrzegł protestem głodowym przed następna rozprawą. On i inny urzednik MSW - Awetik Minassian, oskarżony o zaniedbanie obowiązków ze skutkiem śmiertelnym, wyrażają niezadowolenie z faktu, że zostali umieszczeni w jednej celi z osobą, która podczas zamachu kierowała do nich karabin maszynowy. Obaj domagają się umieszczenia w innych celach.

Nairi Hunanian zdecydował się na obronę bez udziału adwokata. Pięciu innych oskarżonych również odmówiło pomocy prawnej. Oskarżony Edik Grogorian powiedział, że w ciągu tygodnia zdecyduje kto będzie jego obrońcą.

Oskarżonym Nari i Karen Hunanianom, Edikowi Grigorianowi i Derenikowi Bejanianowi postawiono siedem zarzutów. Najważniejsze to: zdrada stanu, terroryzm, zorganizowana działalność przeciw państwu. Oskarżonym grożą kary: 10 - 15 lat wiezienia, kara śmierci, konfiskata własności prywatnej. Zarzuty zdrady stanu, terroryzmu i usiłowania dokonania zamachu postawiono także Wramowi Galstianowi, Aszotowi Kniazianowi oraz Hamletowi Stepanianowi, grozi im najwyższy wymiar kary.

Nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Turcją

Według New York Timesa w ostatnich tygodniach rządy Armenii i Turcji rozpoczęły nieoficjalne rozmowy dyplomatyczne, by ocenić możliwości współpracy i otwarcia granic.

Oba kraje nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, ale urzędnicy średniego szczebla MSZ Armenii i Turcji odwiedzili się wzajemnie.

Oznaki porozumienia są niewielkie i przychodzą wraz niepokojącymi Turcję działaniami Armenii dla uznania masakry 1915 roku za tureckie ludobójstwo. Armenia zabiega o to w różnych państwach świata.

Watykan czci 1700 rocznicę chrześcijaństwa w Armenii

W związku 1700 rocznicą przyjęcia chrześcijaństwa Episkopat Ormiańskiego Kościoła Katolickiego zwrócił się do papieża Jana Pawła II z prośbą o List Apostolski do Ormian. Papież przyjął prośbę i ogłosił swój udział w eucharystycznej liturgii, obrządku ormiańskiego celebrowanej w Watykańskiej Bazylice 18 lutego br.

Dla uczczenia rocznicy przyjęcia chrześcijaństwa przez Armenię Watykan postanowił wydać serię pamiątkowych znaczków pocztowych. Główną postacią na znaczkach będzie św. Grzegorz Oświeciciel.


Szwajcaria w sprawie ludobójstwa

Turecka gazeta Cumhuriyet podaje, że szwajcarski parlament rozważa uchwalenie rezolucji w sprawie tureckiego ludobójstwa na Ormianach w 1915 roku. Pięciu parlamentarzystów na czele Josephem Zijadisem przygotowało projekt ustawy, który ma być przedstawiony w marcu.

Według tureckiej gazety szwajcarski rząd jest przeciwny ustawie o ludobójstwie. Po raz pierwszy zgłoszono taką inicjatywę w czerwcu, ale szwajcarski rząd uznał, że ormiańskie ludobójstwo powinno być najpierw przedmiotem badań międzynarodowych instancji. Zgłoszenie rezolucji w szwajcarskim parlamencie powinno być poparte przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości. Pomimo tego, że już raz oddalono podobną inicjatywę, to Zijadis chce ponownie poddać projekt ustawy pod głosowanie.

Ormiańska społeczność w Szwajcarii uzbierała w 1995 roku 5 000 podpisów pod petycją uchwalenia rezolucji w sprawie ludobójstwa. Szwajcarski rząd odmówił jednak przyjęcia rezolucji. Podobny skutek odniosły zabiegi z 1998 roku.

Olimpijski skandal

EREWAŃ. Prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie nadużyć Ormiańskiego Komitetu Olimpijskiego. Podejrzanymi są były przewodniczący Gagik Czobanjan i dyrektor Benur Paszajan. Prokuratura zarzuca im kradzież 100 000 dolarów. Obecny przewodniczący komitetu - Iszkhan Zakarjan twierdzi, że pieniądze pochodziły od Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i przeznaczone były na pokrycie wydatków związanych z uczestnictwem Ormiańskich sportowców na Olimpiadzie w Sydney.

 

Odszkodowania dla Ormian

MOSKWA. Rosyjski deputowany, Aleksiej Mitrofanow przygotował projekt ustawy dotyczącej odszkodowań dla Ormian poszkodowanych w latach 1915 - 1917. Według Mitrofanowa, Turcja powinna wziąć odpowiedzialność za masakry popełnione na Ormianach przez państwo Otomańskie. Spełnienie tego warunku jest konieczne w procesie normalizacji stosunków turecko - ormiańskich.

Projekt zakłada, że Turecki rząd powinien moralnie i finansowo zrekompensować straty poszkodowanym i ich rodzinom. Sposób rozliczenia, podział odszkodowań, oraz terminy spłat powinna ustalić międzynarodowa komisja.

Bliżej porozumienia

BAKU. Prezydent Azerbajdżanu, Gajdar Alijew ma nadzieję na pokojowe rozwiązanie Karabachskiego konfliktu. W związku z tym oba kraje muszą podjąć stosowne kroki. Wypowiedź Alijewa pochodzi z wywiadu opublikowanego 7 lutego w brytyjskim piśmie "Caspian".

Prezydent stwierdził, że postęp w porozumieniu jest bardzo wolny, ale obie strony zmierzają w kierunku rozwiązania konfliktu. Grupa Mińska OBWE pracuje nad doprowadzeniem do spotkania prezydentów Armenii i Azerbajdżanu.


Bruksela apeluje do Turcji

BRUKSELA. W piątek Komisja Europejska wezwała Turcję do powstrzymania się od gwałtownych reakcji wobec francuskiej decyzji przyjęcia ustawy stwierdzającej, że masakry na Ormianach w czasach Imperium Otomańskiego miały charakter ludobójstwa.

Turecki premier Bulent Ecevit, powiedział, że przyjęcie ustawy nie było niespodzianką, ale dodał, że jest to poważne rozczarowanie w stosunkach z Francją.

"Robimy to co uważamy za konieczne. Ponownie rewidujemy nasze gospodarcze i polityczne stosunki z Francją", powiedział Ecevit na początku tygodnia.

Turcja reaguje bardzo szybko. Unieważniono kontrakt z francuską firmą Dassault, którego przedmiotem było wyposażenie 80 samolotów bojowych w systemy elektroniczne. Decyzja o wyeliminowaniu francuskiej firmy z realizacji kontraktu wartego 200 milionów dolarów została podjęta na spotkaniu urzędników sztabu generalnego i ministra obrony.

Dassault jest już drugą francuską firmą, która została odsunięta od kontraktów zbrojeniowych, po tym jak francuski parlament podpisał 18 stycznia ustawę dotyczącą ludobójstwa.

W zeszłym tygodniu Turcja unieważniła wstępny kontrakt z Alcatelem wartości 200 milionów dolarów na budowę satelity szpiegowskiego. Jednocześnie Turcy ostrzegli przed następnymi restrykcjami.

We wtorek Turcja anulowała przetarg z udziałem dwóch francuskich firm na budowę autostrady nad zatoką Izmit.

W odpowiedzi na zatwierdzenie francuskiej ustawy Turcja nie będzie uczestniczyć w ośmiu sportowych imprezach we Francji, aby "zaprotestować przeciwko tej niesprawiedliwej decyzji" - oświadczył cytowany przez agencję Anatolia przedstawiciel ministerstwa młodzieży i sportu Turcji - Kemal Mutlu.

Turcy zbojkotują zawody w lekkiej atletyce, badmintonie, gimnastyce, zapasach, narciarstwie i żeglarstwie. Ponadto nie będą kupować sprzętu sportowego wyprodukowanego we Francji, a francuskie drużyny nie będą zapraszane do Turcji, "chyba że byłoby to konieczne".

Komisarz UE Guenter Verheugen ostrzega Ankarę, by nie przesadzała z reakcją na francuską inicjatywę.

Wśród trzynastu państw kandydujących do Unii Europejskiej, Turcja jest ostatnia w kolejce. Status kandydata otrzymała pod warunkiem poprawienia poszanowania dla praw obywatelskich, demokracji oraz regulacji prawnych. Do tej pory żaden z warunków nie został wystarczająco spełniony.

Verheugen powiedział, że komisja nie może wydawać opinii na temat decyzji francuskiego parlamentu, która dotyczy "zdarzeń, które wydarzyły się zanim powstała Zjednoczona Europa."

Verheugen woli "pozostawić historykom rozstrzygnięcie tej sprawy" - powiedział jego rzecznik.

Oskanian w Iranie

Minister Spraw Zagranicznych Armenii spotkał się 3 lutego w Teheranie z przewodniczącym irańskiego parlamentu - Hojatoleslamem Mehdi Karroubim.

Podczas rozmów Karroubi powiedział, że "Rozwijanie i umacnianie relacji ze wszystkim sąsiadującymi państwami, na gruncie wzajemnego szacunku i ochrony interesów narodowych jest filarem polityki zagranicznej Iranu".

Podkreślił również ważną rolę parlamentów w procesie umacniania relacji między rządami, wzywając do wymiany spostrzeżeń i częstszych spotkań z udziałem parlamentarzystów ormiańskich i irańskich.

Oskanian zaapelował o zacieśnianie współpracy gospodarczo - politycznej między oboma krajami.

Stwierdził również, że stabilizacja w Armenii zależy od kondycji ekonomicznej kraju i potencjalnego wsparcia wysoko rozwiniętej gospodarki Iranu. Erewań liczy na rozszerzenie kontaktów ekonomicznych z Iranem.

Safarian aresztowany

Były minister przemysłu, Ashot Safarian został aresztowany 1 lutego. Jest oskarżony o nadużycia w latach 1992 - 1999. Sprawa jest rozpatrywana przez Prokuraturę Generalną. Safarian był ministrem przemysłu od grudnia 1991 do czerwca 1997. Obecnie jest szefem rady nadzorczej w firmie ArmCable.

OFR u Koczariana

Delegacja Ormiańskiej Federacji Rewolucyjnej gościła 5 lutego na spotkaniu u prezydenta Koczariana. Przedmiotem rozmów była sytuacja społeczno- ekonomiczna. Koczarian docenił zacieśnienie współpracy z OFR i dodał, że spotkania będą odbywać się regularnie.

Koczarian wyraził nadzieję, że teraz kiedy Armenia odnotowuje wzrost gospodarczy zwiększy się liczba zagranicznych inwestycji w kraju.

W odniesieniu do sytuacji społeczno - politycznej, Koczarian zapewnił, że jest stabilna.

Turcja i proces pokojowy w Karabachu

STIEPANAKERT. Przyjęcie przez Francję ustawy o ludobójstwie spowodowało reakcję tureckiego MSZ. Szef resortu - Ismail Cem podważył bezstronność Francji w roli jednego z mediatorów w procesie pokojowym w Karabachu. Rzecznik Ministra Spraw Zagranicznych Karabachu skomentował wystąpienie Ismaila Cema.

"Styl tureckiego ultimatum, jest nie do przyjęcia w relacjach między państwowych. Reakcja tureckiego ministra dowodzi, że Ankara kontynuuje politykę szantażu i zastraszenia. Ponadto dla osiągnięcia doraźnych celów robi wszystko by zniweczyć międzynarodowe wysiłki na rzecz pokojowego porozumienia. Pragnę zwrócić uwagę wyższych urzędników tureckich na fakt, że zanim oskarżyli Francję o rzekome popieranie Armenii w Karabachskim konflikcie sami powinni ocenić swój wkład w rozwój sytuacji pokojowej w tym regionie.

Kraj, który nie ukrywa swojej wrogości wobec Armenii, kontynuując blokadę granic, wspierając militarnie Azerbajdżan, nie ma moralnego prawa winić innych za przychylność. Według tureckiego rozumowania taki kraj powinien dawno być wykluczony z udziału nie tylko w Grupie Mińskiej, ale także z całego procesu ekonomiczno politycznegow regionie" - powiedział Leonid Martirosian.

W Turcji powstaje Ormiański Instytut Badawczy

ISTAMBUŁ. W tym miesiacu rozpocznie działalność pierwszy Ormiański Instytut Badawczy w Turcji. Placówka, która utrzymuje kontakty z ormiańskimi historykami i instytucjami będzie rozwijać relacje miedzy oboma narodami. Szefem instytutu został były ambasador Omer Engin Lutem.

110 rocznica OFR

EREWAŃ. 2 lutego w kinie Moskwa w Erewaniu odbyły się uroczystości 110 rocznicy powstania Ormiańskiej Federacji Rewolucyjnej. Obchody zainaugurowano przemówieniem Armena Rostoumiana - przewodniczącego Rady Naczelnej OFR.

Parlamentarzysta Armen Khaczatrian chwalił 110 letnią działalność OFR, podkreślając jej znaczenie w wolnej Armenii.

Hrant Markarian, reprezentant biura OFR, powiedział, że istnienie OFR jest ściśle związane Armenią i ormiańskim społeczeństwem. Polityczna siła OFR zapobiegła wciągnięciu Armenii do I wojny światowej, zapobiegła również całkowitej zagładzie Ormian. Federacja doprowadziła to powstania niezależnej republiki w czasach międzywojennych, dało to fundament dla dzisiejszej niepodległej Armenii.

Markarian zapewnił, że OFR będzie popierać prezydenta Koczariana tak długo jak będzie on dotrzymywał przedwyborczych obietnic.

Protesty w Libanie

Ormiańska społeczność w Libanie domaga się drugiego przedstawiciela w liczącym 30 członków rządzie. Prawo do dwóch miejsc zapewnia ormiańskiej społeczności porozumienie z Tajef.

1 Lutego libańscy Ormianie z inicjatywy OFR i Socjaldemokratycznej Partii Hnczakin, zorganizowali symboliczny protest. Wszystkie ormiańskie organizacje, sklepy i szkoły zamknięto na 12 do 15 godzin. Przez trzy godziny, około 2000 ludzi protestowało na placu Buriego Hamuda.

Prezydent Armenii żąda przeprosin

Turcja powinna przeprosić za ludobójstwo dokonane przez osmańską Turcję na ludności ormiańskiej w 1915 r, uznał prezydent Armenii - Robert Koczarian. Prezydent dodał, że nie będzie się domagać zadośćuczynienia.

Zdaniem Ormian, podczas masowych deportacji w 1915 r zginęło 1,5 mln ludzi.

Turcję zirytowała ormiańska kampania w Stanach Zjednoczonych i Europie na rzecz prawnego uznania, że masakry miały miejsce. Turcy uważają, że zginęło wtedy znacznie mniej osób i, że obie strony poniosły straty podczas walk partyzanckich w prowincjach upadającego imperium osmańskiego. Ankara jest oburzona tym, że Ormian poparł francuski parlament.

Zdaniem prezydenta Koczariana, Turcja powinna otworzyć archiwa i przeprosić. "Można nie uznać tego za ludobójstwo - powiedział telewizji CNN Koczarian - ale trzeba przyznać, że ludzie ginęli i byli deportowani".

Ankara obawia się, że w przypadku międzynarodowego uznania ówczesnych działań za ludobójstwo, spotka się z ormiańskimi żądaniami zadośćuczynienia i korekty granic.

Prezydent Armenii twierdzi, że konstytucja ormiańska definiuje granice i Erewań nie zrobi nic wbrew międzynarodowemu prawu.

Wywiad dla CNN przeprowadził turecki dziennikarz Mehmed Ali Birand. Tekst wywiadu ukazał się pod różnymi tytułami w tureckich gazetach. 'Armenia nie ma terytorialnych żądań', 'Wystarczy poprosić o przebaczenie', 'Koczarian gratuluje Francji' - czytamy w nagłówkach.





Poniżej treść wywiadu:

ARMENIA, TO MAŁY, BIEDNY KRAJ, ŻYJĄCY PRZESZŁOŚCIĄ.

M.A.Birand: Do samego końca zachował Pan spokój, gdy wszyscy podnosili wrzawę, jak przyjął Pan francuską ustawę, czy osiągnął Pan swój cel?

R.Koczarian: Przede wszystkim był to cel francuskich Ormian, którzy chcieli uznania ludobójstwa. Osobiście cieszę się z francuskiej decyzji, która przypadła w nowym stuleciu.

MAB: Czy jest Pan usatysfakcjonowany?

RK: Tak, jestem.

MAB: I to wszystko?

RK: Taka jest moja odpowiedź.

MAR: Rok 2001 ma być, ‚Rokiem Armenii'. Ormianie zewrą szeregi, by doprowadzić do podpisania podobnych ustaw w innych krajach. Celem numer jeden ma być amerykański kongres. Czy to prawda?

RK: Kto ogłosił 2001 rokiem Armenii?

MAB: Sądzę, że Armenia i Ormianie na obczyźnie. Wskazują na to przyozdobione ulice.

RK: Rok 2001, to 1700 rocznica obchodów chrześcijaństwa i może być kojarzony z rokiem Armeni, ale nie ma to nic wspólnego z uznaniem ludobójstwa.

MAB: Armenia i Ormianie na obczyźnie będą starali się by kongres amerykański zatwierdził podobną ustawę do tej jaką podpisała Francja. Czy tak będzie?

RK: Tak będzie, sądzę, że nasza diaspora będzie aktywna. Amerykańscy Ormianie dochodzą swoich praw.

MAB: Kto przewodzi tej inicjatywie, Armenia czy jej diaspora?

RK: W czasach sowieckich i aż do teraz Armenia nie przykładała wielkiej wagi do tej kwestii. Wszystkie starania dla uznania masakry 1915 roku za ludobójstwo pochodziły ze strony naszej diaspory. Większość ormiańskiej emigracji, to potomkowie ofiar tej masakry. Po odzyskaniu przez Armenię niepodległości, trzeba było zająć jasne stanowisko w tej sprawie. Zrobiłem to na forum ONZ i podczas spotkania OBWE w Istambule. Trudno rozstrzygnąć czyje zabiegi sprawiły, że Armenia, ormiańska diaspora i społeczność międzynarodowa zwróciła uwagę na ten problem. Niewłaściwym byłoby uważać, że jest to jednostronna inicjatywa. Ja sam mogłem się do tego przyczynić. Nie jestem przywódcą ani amerykańskich ani francuskich Ormian. Nie wyobrażam sobie jak mógłbym zmusić kongres Stanów Zjednoczonych do podpisania ustawy. Czy to takie ważne gdzie zapoczątkowano ten proces? Starania Armenii i jej emigracji są równoległe, co zapewnia większą efektywność.

MAB: Odłóżmy więc problem przewodnictwa na bok. Najpierw Francja potem Wielka Brytania i Włochy stwierdziły, że to Turcja jest odpowiedzialna za masakry. Co chcecie udowodnić i co będzie dalej? W Turcji zadaje się takie pytanie: 'Czego Armenia od nas chce; rekompensaty, czy rewizji granic?'

RK: Armenia nie przedstawi żadnych roszczeń prawnych po tym jak Turcja przyzna się do popełnienia ludobójstwa.

MAB: Zamierza Pan powiedzieć, że jeżeli Turcja przyzna się do ludobójstwa, to Armenia nie zgłosi żadnych roszczeń do rekompensaty czy rewizji granic?

RK: Armenia nie ma ku temu żadnych podstaw prawnych. Przyznanie się do popełnienia zbrodni ludobójstwa nigdy nie prowadzi do rewizji granic. Jestem zaskoczony, że tureccy prawnicy nie mogą wyjaśnić tego swojemu rządowi. Jeśli ten prawny problem byłby bardziej zrozumiały, Turcja patrzyłaby na całą sprawę bardziej spokojnie.

MAB: Turcja wam nie ufa, tak samo jak wy nie ufacie Turcji. Pan mówi, że nie ma żadnych roszczeń. Przypuśćmy, że przyznamy się do ludobójstwa, a jutro miejsce Koczariana zajmie Mocharian. Być może powie: 'Nie mówiłem, że niczego nie żądam, tak mówił Koczarian, przyznaliście się do ludobójstwa, więc zapłaćcie odszkodowania i zwróćcie nam nasze ziemie'.

RK: Takie problemy reguluje międzynarodowe prawo. Ma Pan rację, że możliwe jest domaganie się różnych odszkodowań przez różne grupy, ale sądzę, że po przyznaniu się do winy Armenia nie będzie zglaszac żadnych ustaw roszczeniowych wobec Turcji. Kolejny problem to możliwość domagania się swoich praw przez potomków ofiar eksterminacji. Mogą to robić także dzisiaj. Nie ma to jednak związku z przyznaniem się do winy. Jeśli ktoś z emigrantów udowodni przed sądem, że został pokrzywdzony, będzie mógł dochodzić swoich praw. Ci, którzy chcą mogą zrobić to już dziś. Jeśli turecki sąd oddali sprawę, można dobiegać swoich praw w europejskich instancjach, bez znaczenia jest tu fakt czy Turcja uzna swoją winę czy nie. Według mnie Turcja nie bardzo zdaje sobie sprawę z konsekwencji uznania swojej winy. Z mojego punktu widzenia, w takich sprawach wystarczyłoby udostępnić archiwa i zaproponować przeprosiny. Nie musicie nazywać tego ludobójstwem. Trzeba jednak przyznać się do masowych mordów i deportacji. Dzisiejsza ormiańska emigracja jest właśnie konsekwencją 1915 roku. W ten prosty sposób można by rozwiązać ten problem i polepszyć nasza stosunki w przyszłości.

MAB: Mówi Pan, że nie będzie żadnych roszczeń terytorialnych ani odszkodowań, jeśli Turcja uzna swoją winę. Czy to Pańskie stanowisko w sprawie udostępnienia archiwów i przeprosin?

RK: Tak, taki jest nasz cel, to sprawa moralności i czegoś ważniejszego; poczucia honoru.

 
 
 

- styczeń

- luty

- marzec/kwiecień

     

armenia.of.pl © 2001